najczęstsze błędy w pr-rze modowym

Najczęściej popełniane i najbardziej wkurzające błędy w PR-rze modowym

Przed Tobą wymarzona lektura na weekend! Lekka, łatwa i (nie)przyjemna. Ranking najczęściej popełnianych i najbardziej wkurzających błędów w PR-rze modowym!

Dlaczego akurat modowym? Bo w tej branży pracuję i to moja skrzynka pocztowa oraz słoniowa pamięć stały się inspiracją do napisania tego tekstu. Wszystkie zebrane tu kwiatki są – niestety – „faktami autentycznymi”, jakby napisał niejeden senior media project manager. Część punktów dotyczy klasycznych błędów, np. interpunkcyjnych czy stylistycznych, część charakterystyczna jest dla świata mody i stylu, a część – niestety – odnosi się do powszechnie stosowanej w tym kraju komunikacji marketingowej. Wiem, co mówię, mam do czynienia również z PR-em zagranicznym. Kolejność nie ma znaczenia. Nie cieszcie się, że jesteście na topie. Spisywałem w miarę przypominania sobie i zerkania na swoją skrzynkę firmową.

Najczęściej popełniane i najbardziej wkurzające błędy w PR-rze modowym

  1. Literówki, czeskie błędy – zdarzają się każdemu, ale w tym przypadku są dowodem zwykłego niechlujstwa, a nawet braku szacunku do adresata. Nie słyszeliście nigdy o funkcji autokorekty w edytorze tekstu? Naprawdę nie macie wolnej minuty, może dwóch, żeby przeczytać tekst ze 2-3 razy przed wysyłką? Polecam również darmowe narzędzia online, np. LanguageTool (https://www.languagetool.org/pl/) oraz Jasnopis (https://jasnopis.pl).
  2. Podwójne spacje przed znakami przestankowymi – to błąd występujący w 95 procentach informacji prasowych.
  3. Egzaltacja interpunkcyjna (moje określenie, zastrzegam sobie prawa autorskie) – potrójne wykrzykniki, potrójne pytajniki w co drugim zdaniu.
  4. Zdjęcia wklejane bezpośrednio do dokumentów Word’a – byłem pewien, że to błąd charakterystyczny dla pracownic biurowych minionej epoki. Myliłem się.
  5. Zdjęcia wklejane bezpośrednio do maila.
  6. Zdjęcia wielkości znaczka pocztowego. Cóż, w mediach modowych wielkość jednak ma znaczenie.
  7. Używanie emotikonów w branżowych informacjach prasowych (może nie jest to błąd, ale mnie osobiście drażni).
  8. Kalki językowe, nadużywanie słów z języka angielskiego – w branży modowej wyrażeniem must have jest zwrot… must have. Każda sukienka, najdrobniejszy drobiażdżek jest absolutnym must have Twojej garderoby na jesień, zimę, wiosnę, lato. Przepraszam, nie Twojej, ale fashionistki. Kolejne kultowe słowo. Powszechnie nadużywane są również look i urban. Tak jakby w języku polskim nie było zwrotów „styl miejski” czy „styl wielkomiejski”.
  9. Autoplagiat – przeprowadziłem eksperyment. Po dodaniu do systemu zarządzania treścią metodą kopiuj – wklej „nowej” informacji prasowej okazuje się, że identyczny tytuł pojawił się już w serwisie 2,3,4 razy, a treść jest powielona w 80 procentach (polecam wtyczki SEO, które bardzo szybko takie błędy wyłapują). Mnóstwo informacji prasowych jest po prostu co roku, a nierzadko i co sezon, bezmyślnie powielanych! Może nie bezmyślnie… przecież łatwiej skopiować, niż napisać od nowa.
  10. Schematyczność – wiąże się z punktem powyżej. Jeżeli mamy wrzesień to w pierwszym akapicie musi, ale to musi być coś o powrotach z wakacji, coraz dłuższych wieczorach, powrocie do szkoły, oczywiście powrocie do szkoły w modnym stylu, wielkim stylu, a najlepiej, żeby to było „back to school”.
  11. Egzaltacja branżowa – każda marka jest innowacyjna, kreatywna, najlepsza, a każdy najdrobniejszy element ich kolekcji jest fantastyczny, zgodny z najnowszymi trendami i kochany (uwielbiany) od lat przez celebrytki i Polki (kobiety na całym świecie). Swoją drogą, nie wiedziałem, że celebrytka to odrębna narodowość.
  12. Niezgodność formy i treści – podam na przykładzie. Treść w mailu to minimum 5-6 zdań, wersów, kończących się zwrotem: „więcej szczegółów na temat kolekcji w załączniku”. Otwieram załącznik, a tam… 1-2 zdania. Bez komentarza.
  13. Niechlujstwo i brak szacunku. Niestety, raz jeszcze muszę wrócić do tego niewdzięcznego tematu. Najlepszym przykładem są maile z poprawkami, sprostowaniami. Przepraszam, do poprzedniego maila nie dołączyłem zdjęć, załącznika, w poprzednim mailu zapomniałem wymienić autora zdjęć, w pośpiechu napisałem listopad, chodzi oczywiście o wrzesień… Pal licho, jeżeli maile z poprawkami nadchodzą natychmiast, jeden po drugim (choć to też denerwuje i zaśmieca skrzynkę). Gorzej, jeżeli mamy do czynienia z gorącym tematem, puszczamy news»a natychmiast po otrzymaniu maila, a trzy dni później dowiadujemy się ze sprostowania, że PR management popełnił w treści piramidalny błąd. Nie do sprawdzenia, bo nie siedzę w głowie projektanta czy działu produkcji i nie wiem, co planują.
  14. Niesprecyzowana grupa docelowa – wysyłka jak leci do wszystkich adresatów z bazy mailowej. Nie wiem, nie wnikam w to, w jaki sposób pozyskanej, ale wysłanie informacji prasowej dotyczącej przemysłu ciężkiego albo nowej partii parówek w dyskoncie na adres redakcji serwisu modowo-lajfstajlowego to dla mnie czysty debilizm. Tak, to też „fakty autentyczne” i marketingowa plaga, o której więcej napiszę już niebawem.
  15. Błyskawiczny odzew – to najczęściej telefon sprawdzający, czy mail dotarł, wykonywany w minutę po wysłaniu maila. „Bo ja wysłałam do Państwa taką informację […] i chciałam się dowiedzieć czy pójdzie?”. Nawet jeśli jeszcze nie poszła, to po takim telefonie na pewno pójdzie. Do kosza.
  16. Niespełnione obietnice – moim zdaniem, bardzo faux-pas. Oddzwonię, zaraz doślę, będę pamiętać, następnym razem itd., itp. Gdybym za każdą niespełnioną obietnicę PR-ową otrzymywał złotówkę, dziś goniłbym Bezosa w rankingu Forbes’a.
  17. Liczą się słupki – telefon z pytaniem o tzw. twarde dane, odpowiadam, że nie mam w tej chwili dostępu do komputera, to niech pan poda cokolwiek, bo muszę cokolwiek podać w raporcie. Bez komentarza.
  18. Liczy się plan – pod koniec tygodnia, miesiąca, lawina mailowo-telefoniczna. Bo mnie bardzo zależy, żeby to jeszcze poszło w tym tygodniu, w tym miesiącu, albo przynajmniej ze wsteczną datą, bo muszę wpisać do raportu (patrz wyżej – słupki!), bo nie wyrobię planu, jak nie wyrobię planu, to nie dostanę premii, a jak nie dostanę premii, to moje koty nie będą miały co jeść, mąż mnie rzuci, a szefowa wyrzuci. Wzruszyła mnie twoja historia.

Zapewne teraz niejedna, niejeden z Was myśli sobie: to wredny, nieczuły, zimny drań na dodatek wrednie złośliwy i pewnie sam wali (walnął w tym tekście) byka za bykiem. Może i tak. Błądzić jest rzeczą ludzką, ale już powtarzanie w nieskończoność tych samych błędów, to głupota. A znieczulica? Zapraszam na tygodniowy staż – niech te i podobne kwiatki zasadzą na Waszej skórze.

Chyba że sami macie już podobne doświadczenia? Zapraszam serdecznie do dyskusji na fanpejdżu na FB.

Andrzej Kwaśniewski, Photo by Andrea Piacquadio from Pexels

Zobacz również: 

10 najczęściej popełnianych błędów w personal brandingu

Porady dla freelancera: Unikaj tych 6 błędów początkującego!

Przewiń do góry
Copy link
Powered by Social Snap

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close